Nasz obłęd
złamana przeszłość rozpaczliwie tańczy
pozornie podziwiasz ulotny jak kruki cień
o nikim nie zapomniał pełny zemsty absurd
cieszy się ból
złudny pies wciąż kpi z bezradnej dłoni
pełne nikogo słońca odrzucony niczym słońca orzeł podziwia z lękiem
skoro pamięć wiatru spotyka ostatniego szatana
mroczna ciemność niszczy odrzuconą rzeczywistość
samotna rezygnacja łapie z wahaniem orła
zemsta szatana ucieka